
WYCZECHY (GEGLENFELDE). POSIADŁOŚĆ MACKENSENÓW I NIE TYLKO.
Przedruk Post Człuchowska Grupa Eksploracyjna II
https://www.facebook.com/story.php/?story_fbid=257983689734869&id=100069086526459
Długo już zabierałem się do napisania coś o Wyczechach. Trochę czasu to zajęło, ponieważ ta ciekawa miejscowość posiada równie ciekawą historię. Zdaję sobie sprawę, że w tej relacji nie zawarłem całej historii tej osady. Gdyby poświęcić jej więcej czasu, zapewne można by napisać całą monografię Wyczech. W niniejszej relacji przedstawię to co udało mi się znaleźć, zapewne kilka ciekawostek dotyczących tej uroczej wsi.
Tradycyjnie zaczynam od podstawowych informacji, które bez problemu można odnaleźć w Internecie, a które jak zwykle są okrojone.
Wyczechy (kaszb. Wëczéchë, niem. Geglenfelde) – wieś w Polsce położona w województwie pomorskim, w powiecie człuchowskim, w gminie Czarne przy drodze wojewódzkiej nr 201.
Prywatna wieś szlachecka położona była w drugiej połowie XVI wieku w województwie pomorskim. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa słupskiego.
Siedziba klubu sportowego Sokół Wyczechy (IV liga piłki nożnej w sezonie 2016/2017 i 2017/2018).
Standardowo, niezawile informacji. Szukajmy więc dalej.
WYCZECHY - wieś położona przy drodze z Człuchowa do Czarnego; gmina Czarne. Zapisy nazwy Geylenfelde (1360), Gegenfeldt (XVII w.); niem. Geglenfelde. Znajdowane tu zabytki prehistoryczne świadczą o tradycjach osadniczych okolicy. Na terenie Wyczech i w ich pobliżu, znajdują się stanowiska archeologiczne o chronologii wczesnośredniowiecznej i późnośredniowiecznej. Pozostałości dawnych osad słowiańskich. Dokument lokacyjny na 50 włók dla „Geylenfelde” pochodzi z 1360 roku. Nadano je czterem rycerzom, zobowiązując ich do służby wojennej. I stąd wywodzi się dawna nazwa Wyczechów – Geylenfelde, ponieważ jednym z rycerzy władającym tymi włościami był Claus von Geylenfeld, pozostali rycerze to Kayand i Woyczech von Polnitz, Nikolaus. I tu rozwiązuje się zagadka współczesnej nazwy Wyczech (Woyczech), a zarazem Polnicy. Otrzymali oni wieś od wielkiego mistrza zakonu Winricha von Kniprode. W latach 1411-1466 miejsce to pustoszyły różne wojny. Walki spowodowały spadek liczby ludności, wiele domostw opustoszało, a ziemia pozostała nieuprawiana.
W 1570 r. właścicielem 24 łanów był tu M. Walde, 8 łanów miał 250 J. Becker herbu Leliwa. We wsi znajdował się folwark a do początków XX w. także młyn (młyna nadal stoi przy drodze w kierunku na Łożę). W okresie I rozbioru panami byli Manteufflowie - Kiełpińscy, dziedzice w pobliskiej Łoży i Olszanowie ( o nich pisałem we wcześniejszej relacji poświęconej Łoży). W 1718 r. Peter Ewald von Manteuffel-Kielpiński odkupił majątek od swojej siostry Elżbiety Perpetua (Petronella), owdowiałej po mężu Broniewskim . Rodzina von Manteuffel-Kielpińskich sprzedała Wyczechy rodzinie Przytarskich w 1804 r. Od 1821 r. przeprowadzono regulację i wieś została wydzielona z majątku, co zostało cofnięte po 100 latach w 1928 r. We wsi znajdowała się poczta i przeważnie gospodarstwa rolne. Widoczny z daleka dwór zajmował prawie 80% powierzchni gruntów miejscowości. Większość mieszkańców była wyznania protestanckiego i chodziła do kościoła w Elsenau (obecnie Olszanowo). Katolicy uczęszczali na nabożeństwa do Hansfelde (Nadziejewo). Dla przykładu:W roku 1868 wynosiła 712,48 mróg, natomiast majątek ziemski liczył 2446,19 mórg. We wsi znajdowało się 47 budynków. Mieszkańców 170, w tym ewangelików 168 a katolików 2. W roku 1871 populacja wsi liczyła 110 mieszkańców, w tym 105 ewangelików i 5 katolików. W roku 1925 wieś liczyła 178 mieszkańców, w1933 roku 211 mieszkańców, a w 1939 roku już tylko 179 mieszkańców. Dawniej we wsi znajdował się kościół, który w okresie reformacji stał się protestancki i wkrótce uległ zniszczeniu. W 1869 r. podczas wykopalisk na starym cmentarzu katolickim odnaleziono kamienną chrzcielnicę ze starego kościoła. Po wprowadzeniu obowiązku szkolnego w Prusach dzieci Geglenfelda uczyły się w szkole w sąsiedniej wsi Loosen (Łoża). Większość gruntów piaszczysto-gliniastych była wykorzystywana jako grunty orne. Gleby te szczególnie nadawały się do uprawy sadzeniaków lub żyta i owsa. Sadzeniaki majątku z Wyczech znane były poza granicami kraju już w 1930 roku.
Zespół pałacowo-parkowy z XIX i XX w. w stylu eklektycznym, posiadający wpis do rejestru zabytków. Pałac o dużej bryle posiadał dwie kondygnacje i posadowiony jest na cokole oblicowanym kamieniem.
Park z zespołu dworsko-parkowego w Wyczechach został założony w I połowie XIX w. w angielskim stylu krajobrazowym. Do pałacu położonego w centrum parku prowadził szpaler buków i lip, a za pałacem założony został luźny kompleks leśny. W obrębie parku znajdował się także plac zabaw, sady oraz różne elementy małej architektury. Największych zmian w parku dokonano w okresie międzywojennym i powojennym, kiedy to nastąpiła parcelacja majątku. Później pałac służył za biura Zakładu Rolnego Wyczechy, a obecnie popadł w ruinę po pożarze (niewiele po nim pozostało), po którym nie został odremontowany. Park także jest zachowany w złym stanie, a wpisana do Rejestru Zabytków jest jego południowo-wschodnia część. Pałac został wykreślony z Rejestru Zabytków.
Pod wsią Wyczechy znajduje się dawny cmentarz ewangelicki z połowy XIX w. zlokalizowany przy drodze wiodącej z Wyczech do Raciniewa, położony w otoczeniu pól. Cmentarz jest zaniedbany, ale mimo zniszczenia większości nagrobków zachowało się ok. 70 mogił i starodrzew. Cmentarz nieczynny.
WYCZECHY W RĘKACH MACKENSENÓW
W II połowie XIX wieś przeszła w ręce Mackensenów. Jeden z nich, August, był marszałkiem polnym w czasie I wojny światowej. August von Mackensen (Anton Ludwig Friedrich August von Mackensen) (ur. 6 grudnia 1849 w Haus Leipnitz, zm. 8 listopada 1945 w Burghorn w Wstfalii) – feldmarszałek niemiecki, dowódca wojsk niemieckich i austro-węgierskich podczas ofensywy pod Gorlicami i Tarnowem w maju 1915, zdobywca Belgradu w 1915 i Bukaresztu w 1916 roku. Do końca życia zwolennik monarchii Hohenzollernów. Nie poparł Hitlera. W 1940 w liście do dowódcy Wehrmachtu Walthera von Brauchitsch potępił zbrodnie niemieckiej armii popełnione w trakcie kampanii wrześniowej w Polsce.
Nie będę rozpisywał się na temat marszałka Mackenesna, gdyż jest wiele dostępnych informacji na jego temat. Przedstawię kilka ciekawostek dotyczących samych Wyczech, a szczególnie wspomnień matki marszałka Marii. Junkrzy pruscy Mackensenowie kupują majątek w Wyczechach w 1887 roku co sprawia ogromną radość z powodu odnalezienia własnego miejsca. Ojciec Louis Mackensen zajął się sprawami ziemskimi, a matka Marie Louise Mackensen zachwyciła się majątkiem w Wyczechach. „Geglenfelde ma piękny duży ogród parkowy, jest sprytnie rozplanowany i ze wspaniałymi drzewami liściastymi i iglastymi . Pośrodku znajduje się okazała biała rezydencja i wesoła cisza”. Pałac posiadał duże, piękne i przestronne pokoje które były dla gospodyni źródłem radości, gdzie mogła mogła przyjmować wielu gości. Wieś była mała, składająca się z większości z lepianek rolników, którzy pracowali w majątku. Niestety we wsi nie było kościoła. Ten znajdował się w mieście, lub w pobliskiej, sąsiedniej wsi (Olszanowo), ale tam na stałe nie było pastora. Mimo to Mackensenowie zaprzyjaźnili się z rodziną pastora Diekmanna. Dzięki doskonałemu zarządcy majątku Königlowi posiadłość w Wyczachach szybko zyskała na znaczeniu.
Właściciel majątku w Wyczchach, Luis Mackensen zmarł trzy lata po zamieszkaniu w tej miejscowości, co ogarnęło z wielkim smutkiem całą rodzinę. Maria często odwiedzała niewielki cmentarzyk, na którym znajdował się jego grób. Zarządzanie majątkiem w Wyczechach spadło na 64 letnią Marię Mackensen. W Wyczechach zmarła także ukochana siostra Marii Auguste, którą pochowano pod „drzewami życia” (cyprysy (?)) oraz wśród krzewów białych róż. Pani majątku Geglenfelde , bardzo lubiła spacerować w to miejsce.
Za zasługi Augusta Mackensena cesarz Niemiec Wilhelm II nadał tej rodzinie przedrostek „von”. Od tej pory Mackensenowie stali się szlachtą.
W 1901 roku August von Mackensen zostaje dowódcą Brygady Czaszek „Brygada Czarnych Huzarów – pruska, pomorska kawaleria). Brygada ta często odbywała ćwiczenia na poligonie Hammerstein (Czarne), dzięki czemu, przyszły marszałek, często konno odwiedzał swoja posiadłość oraz mieszkającą tam matkę. Bardzo często do Wyczech przyjeżdżał konno ubrany w czarny, huzarski uniform. Matka była bardzo dumna ze swego syna, wspomina nawet, że nie mając matury dosłużył się tak wysokich stopni wojskowych (heh, jakbym to gdzieś już słyszał… - „nie matura lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera .”
Za zarządów matki marszałka, Wyczechy zaczęły się rozwijać. Mawiano nawet, że „znów zaczęło świecić słońce nad Geglenfelde a nad innymi miejscami pada deszcz”.
Gdy wybuchła I wojna światowa a August von Mackensen odnosił zwycięstwa, za każdym razem w okolicznych wsiach, a także w Człuchowie, Czarnem, Rzeczenicy, Debrznie, Lędyczku czy Białym Borze bito w dzwony, tak aby z radością uczcić jego tryumfy. Na cześć dowódcy okoliczna młodzież, a także młodzież na Pomorzu śpiewała pieśń „Mit Mackensen, mit Mackensen,
Da läßt sich wohl was machen.” (Z Mackensenem, z Mackensenem coś można zrobić). Sam cesarz wysłał list pochwalny do Wyczech, do matki marszałka, pisząc o zasługach syna. Przy wielu zgromadzonych list czytano na głos w geglenfrldzkim pałacu. Jak wspomina sama matka marszałka: „W Geglenfelde, jak zawsze w domu, był zwyczaj, tuż za stołem w holu obok jadalni wypiliśmy filiżankę kawy, a listy (od syna) były czytane na głos”. Czytano także wszelkie doniesienia i komunikaty dotyczące zwycięstw marszałka. Mimo toczonej wojny Mackensen nadal odwiedzał matkę, pewnego razu przyjechał nawet limuzyną. Gdy zmarła matka marszałka uroczystość była skromna, jednakże na pogrzeb do Wyczech przybyli mieszkańcy okolicznych miejscowości, aby oddać hołd matce wielkiego dowódcy.
Ostatnią właścicielką majątku w Wyczechach była Elisabeth Bohnstedt-Mackensen. Mieszkała tam do 1945 roku.
Ciekawostka: Syn marszałka Mackensena był Eberhard von Mackensen (ur. 24 września 1889 w Bydgoszczy, zm. 19 maja 1969 w Altmühlendorf, Niemcy) – niemiecki dowódca wojskowy z czasów II wojny światowej w stopniu generała pułkownika. Po wojnie sądzony w Rzymie przez Międzynarodowy Trybunał do Spraw Zbrodni wojennych i skazany 30 listopada w 1947 roku na karę śmierci, którą później zamieniono na 21 lat więzienia. Zwolniony 2 października 1952 roku.
O samych Mackansenach można spokojnie napisać osobną relację. Ale przecież w tej skupiamy się na Wyczechach.
II WOJNA ŚWIATOWA
Podczas II wojny światowej w Wyczechach panował względny spokój, ale do czasu… Do czasu, kiedy nastały ostatnie dni lutego 1945 roku, a do pow. człuchowskiego wtargnęły wojska sowieckie.
Ziemia człuchowska w pierwszych miesiącach 1945 roku stała się teatrem działań 2 Frontu Białoruskiego pod dow. marszałka Konstantina Rokosowskiego podczas tzw. "Operacji Pomorskiej". Pierwsze oddziały radzieckie wkroczyły na teren powiatu człuchowskiego jeszcze przed 30 stycznia 1945 roku. Były to jednostki zmotoryzowane, które zajęły południowo-wschodnią część powiatu. W kilka dni później silne oddziały niemieckie odparły wojska radzieckie na południe zadając im duże straty w sprzęcie. Ale było to zaledwie preludium do przyszłej bitwy, która miała rozegrać się o Ziemię człuchowską.
Prawdziwa bitwa o region człuchowski rozgorzała 24 lutego 1945 roku rozpoczęta bardzo silną nawałą artyleryjską z okolic Starego Gronowa. Ziemia człuchowska znalazła się w pasie działania 19 Armii gen. Kozłowa wspartej słynnym jak na nasz region III Gwardyjskim Korpusem Pancernym gen. Panfiłowa. Na przeciw 19 Armii stanął XVIII Korpus Górski (XVIII Gebrigs Korps) pod dowództwem gen. Fridricha Hochabauma. W skład XVIII KG w tym czasie wchodziły 32 Dywizja Grenadierów Pomorskich (walcząca w pasie Rychnowy –Człuchów –Dębnica –Jaromierz -Biskupnica), 15 łotewska Dywizja Grenadierów SS „Lettland” (walcząca w pasie Bińcze-Domisław-Lędyczek), 33 francuska Dywizja Grenadierów „Charlemange”(walcząca w pasie Bińcze –Olszanowo -Biernatka -Czarne jako odwód korpusu).
Wydawać by się mogło, że podczas działań frontowych w Wyczechach nic istotnego się nie działo, ale niekoniecznie.
Od zmroku (25 lutego 1945) Barenhutte (Biernatka) jest całkowicie otoczona. 5 Kompania Karola Wielkiego (33 francuska dywizja SS) przyjęła obronę jeża, Rosjanie atakują nieustannie. Po 22.00 ostatni atak zostaje odparty, a okrążenie zaczęło dalej się zacieśniać, wtedy Sturmbannführer z Vaugelas (szef sztabu dywizji Karola Wielkiego) i Sturmbannführer Raybaud postanawiają dokonać przełomu i przebić się do Hammersteina (Czarnego).
Jean Pierre Labuze: Labuze był dowódcą 10. kompanii Waffen-Grenadier-Regiment der SS 57 (pułk z 33 francuskiej dywizji SS). 26 lutego 1945 r. podczas misji łącznikowej między Biernatką a Czarnem, w trakcie nakłaniania kilku Rosjan do poddania gospodarstwa w Wyczechach, został zabity przez serię ognia z karabinu maszynowego. Labuze powadził patrol wraz z żołnierzami z z 10. kompanii PAK (przeciwpancernej) z Waffen-Gren. Regt der SS 57 do wsi Wyczechy po drodze na zachód z Biernatki do Czarnego. Wioska nie była pusta, jak się początkowo wydawało. Nagle pojawił się weteran LVF (Legion des Volontaires français contre le bolchévisme-Legion Ochotników Francuskich przeciw bolszewizmowi) i przekazał patrolowi Rosjanina, którego właśnie wziął do niewoli we wsi. Podczas przesłuchania jeniec zeznał, że kilku jego towarzyszy przebywało w odosobnionym gospodarstwie rolnym niedaleko wsi. Prowadzona przez jeńca niewielka grupa Francuzów udała się do gospodarstwa. Osłaniany przez jego ludzi, Ostuf. Labuze z zaciekawieniem usadowił się przed domem i krzyknął do tych w środku, żeby się poddali. Odpowiedzią była celna seria z pistoletu maszynowego, która go zabiła. Rozpoczęła się strzelanina. Rosyjski jeniec wojenny został ciężko ranny. Kilku Francuzów również odniosło rany. Wycofali się pospiesznie. Pod dowództwem podoficera patrol wrócił do Biernatki i zameldował o zdobyciu Wyczech przez Rosjan. Do tej pory Sturmbannführer Raybaud był w trakcie przygotowań do wyrwania się z okrążenia w Biernatce i wycofania do Czarnego.
Działał na polecenie otrzymane od Brigadeführera Krukenberga. Plan ucieczki był prosty. Siły francuskie miały obrać najszybszą i najbardziej bezpośrednią drogę do Czarnego przez Wyczechy. Kompania 7/58 Hscha. Grupa Waltera utworzyła tylną straż. Walter rozkazał tylnej straży z 5 kompanii, aby starała się zatrzymać Rosjan jak najdłużej (po pozostawieniu wszystkich zapasów amunicji, ciężki sprzęt i ich dwie ostatnie haubice 150 zostają zniszczone). Aby dotrzeć do Hammerstein (Czarne), trzeba przejść przez wioskę Geglenfelde (Wyczechy), która jest w rękach Rosjan. Godzina H (godzina ataku) była ustalona na północ. Ponieważ nie było dostępnego transportu mechanicznego, wszystkie zapasy amunicji zostały zniszczone , za to każdy uzbroił się w panzerfaust. Poprzez hałaśliwe, dosłownie głośne uderzenie Francuzów, Rosjanie zostali zdezorientowani, zapewne uważali, że francuskie jednostki SS są znacznie silniejsze i lepiej wyposażone niż w rzeczywistości! Oberführer Puaud przejmuje dowodzenie. Jedynym rozwiązaniem jest wyrwanie się w ciemności, zanim zapora wojsk radzieckich w Wyczechach stanie się zbyt gruba. Francuskie SS atakowało celowo w piekielnym hałasie, dlatego natychmiast zostali zauważeni przez Rosjan. Francuskim ss-manom sprzyjała lekkomyślność Rosjan. Hałas był taki, że Sowieci byli przekonani, iż mają do czynienia z o wiele silniejszą i liczniejszą jednostką. Deptanie, odgłosy uderzania w puszki i miski, przekleństwa, pojedyncze strzały tworzą niezły harmider, (na Czarne przebijało się mniej więcej 3000 żołnierzy). Być może Sowieci byli wyczerpani i chwilowo stracili wigor. W rzeczywistości, gdyby otworzyli ogień na ściśniętą i niezbyt zorganizowaną kolumnę, byłaby to rzeź. Pod Wyczechami doszło do potyczki. Pluton rozpoznawczy Waffen-Gren. Regt der SS 57, dowodzony przez samego Oberführera Puauda natychmiast wkroczył do akcji i zneutralizował blokujących drogę Rosjan. Odpowiedź strony francuskiej była tak szybka, że postępy kolumny nie zostały zahamowane. Sowieci z Geglenfelde (Wyczechy) wycofali się na obie stronach, pozostawiając przejście wolne. Bez dalszych incydentów francuscy esesmani przybyli do Czarnego 26-go lutego około godziny 3:00.
Dalej walki o Czarne prowadził radziecki 577 pułk piechoty. Dowódca jego postanowił uderzyć na miasto z różnych kierunków. Wobec zaciętej obrony, jeden z batalionów obszedł miasto od zachodu i odciął garnizonowi niemieckiemu wszystkie drogi odwrotu. Na zachód i północny zachód. W działaniach wyróżniła się 4 kompania z tego batalionu, dowodzona przez por. Iljasowa, wsparta baterią dział pancernych. Por. Iljasow podzielił swoją kompanię na dwie grupy: jedna, dowodzona przez chor. Antropowa, wsiadła na działa pancerne jako desant i szybkim marszem opanowała drogę prowadzącą do Rzeczenicy (dzisiejsza droga wojewódzka nr 202), druga zaś, dowodzona przez chor. Obozowa, wraz z przydzielonymi działami pancernymi szła w kierunku Wyczech odcinając przeciwnikowi drogi w kierunku północno-zachodnim. Obie grupy stoczyły szereg potyczek z tylnym ubezpieczeniem wroga. Główne siły pułku, wspierane ogniem artylerii i moździerzy, natarły na miasto z południa. Po dwóch godzinach walk na przedmieściu i w centrum, atakowany z różnych kierunków garnizon niemiecki został w zaciętych walkach miejskich ostatecznie rozbity. Pierwsi wkroczyli do miasta żołnierze 4 kompanii por. Iljasowa. Za tą kompanią zjawiły się siły główne 577 pułku piechoty.
Ciekawostka: W walkach o Wyczechy poległ radziecki Beletsky Sergey Petrovich , którego pochowano w parku przy pałacu. Ciało ekshumowano i pochowano na cmentarzu żołnierzy Armii Czerwonej w Szczecinku, jak większość żołnierzy sowieckich, która straciła życie w walkach w rejonie Czarnego, oczywiście, tych, których ciała udało się odnaleźć.
W latach ostatniej wojny pracowało tu 24 Polaków wywiezionych na roboty przymusowe. Od października 1939 roku w Wyczechach rozpoczęło pracę w majątku ziemskim 100 – osobowe Komando Pracy z obozu jenieckiego Stalag II B Hammerstein. Początkowo złożone z polskich jeńców wojennych, później także innych narodowości.
Odzyskali wolność w lutym 1945 roku. Po przejściu frontu w Wyczechach utworzono Komendanturę Wojenną, która zajmowała się majątkami ziemskimi w okolicach Czarnego. Komendantem był kapitan Czech (narodowość, a nie nazwisko), życzliwy dla pierwszych polskich osadników.
CZASY POWOJENNE
Do roku 1945 wieś nosiła nazwę Geglenfelde, po wojnie nazwa przejściowa Adamów. Od roku 1946 Wyczechy. Do roku 1954 w gminie Łoża (z siedzibą w Biskupnicy). Od 1954 roku Wyczechy były siedzibą Gromadzkiej Rady Narodowej, która obejmowała wsie: Wyczechy, Nadziejewo, Raciniewo, Łoża, Zalesie. Od roku 1972 wieś w gminie Czarne. Po przejęciu od wojskowej administracji Armii Czerwonej gruntów po byłych majątkach ziemskich Wyczechy były siedzibą administracji państwowej zarządzającej państwowymi gruntami w rejonie Czarnego. W roku 1971 w wsi Wyczechy własność PGR wynosiła 641 ha, a rolników indywidualnych 17 ha. Po kolejnych reorganizacjach Wyczechy były siedzibą Zakładu Rolnego Człuchowskiego Kombinatu Rolnego. Zakład był ośrodkiem eksperymentalnym jak cały Człuchowski Kombinat Rolny w polityce rolnej ówczesnych władz państwowych. Skierowano tu znaczne środki finansowe na produkcję rolną, jak też na cele socjalne. Pobudowano nowe osiedle mieszkaniowe dla pracowników PGR. Działała stołówka pracownicza. Na szeroką skalę prowadzona była działalność kulturalno – oświatowa. Zakład rolny posiadał autokar, który służył pracownikom i ich rodzinom do przewozu na imprezy sportowe, kulturalne wycieczki po kraju i za granicę. W latach siedemdziesiątych w Wyczechach pobudowano Szkołę Podstawową z halą sportową. Do szkoły dowożone były dzieci z osiedli PGR i ze wsi transportem Zakładu Rolnego (autokarem, bądź przystosowaną naczepą, tzw. „bonanzą”).
„(…) W zakładzie rolnym Wyczechy w 1976 roku zakupiono od okolicznych rolników 170 sztuk jałówek, którymi zasiedlono nieprzystosowaną do celów hodowlanych stodołę. Skutkiem przetrzymywania zwierząt przy ujemnych temperaturach, w błocie, bez oświetlenia oraz przy braku wody i dostatecznej karmy wystąpiły masowe padnięcia bydła. Ze stada 170 sztuk pozostało tylko 95, reszta padła bądź z konieczności odstawiono je do rzeźni. Około 12 sztuk padniętego bydła przez okres kilku tygodni leżała obok stodoły. Pozostałe jałówki są wycieńczone i zagrożone padnięciem. Według miarodajnego oświadczenia lekarza weterynarii bezpośrednią przyczyną padnięć było niedokarmienie i wycieńczenie. Kontrola operacyjna dyrektora Człuchowskiego Kombinatu Rolnego w Człuchowie (IPN Gd 0026/130 t.2). - Akta przeglądał dziennikarz - Dominik Radecki.
Z całą pewnością potwierdzić mogę, że do Wyczech przyjeżdżał Edward Gierek, niestety nie mogę potwierdzić tego, czy lądował tam helikopterem.
Zakład Rolny PGR w Wyczechach był często wizytowany przez najwyższych dostojników państwowych: ówczesnego I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka, premierów: Piotra Jaroszewicza i Józefa Pińkowskiego, marszałka Sejmu Stanisława Gucwę, ministrów, delegacje zagraniczne.
„Głos Pomorza” z 19 sierpnia 1977. – „I sekretarz KC PZPR, tow. Edward Gierek wśród żniwiarzy woj. Słupskiego.”
Kawalkada limuzyn z partyjnymi dygnitarzami rusza w drogę. Zatrzymuje się na polach fermy Uniechówek – we Wronkowie, na obrzeżach pola ziemniaków koło Wyczech. „Po drugiej stronie drogi pracują kombajny, traktory zbierają słomę, w przyczepach stoi zboże. Kombajniści i mechanicy otaczają kołem I Sekretarza. Toczy się żywa rozmowa. Bolesław Drozd informuje, że pracuje tu już 28 lat. Załoga jest ustabilizowana. Później dyskusja o maszynach, sprzęcie. Robotnicy twierdza: mamy dobre maszyny. Tow. Pińkowski uzupełnia: będą lepsze. Giganty. I dalej toczy się rozmowa: Praca ciężka, bo spiętrzenie robót, ale wszystko toczy się dobrze, bez zakłóceń i większych awarii. Twarze zmęczone, ale przy rozmowie z I sekretarzem pojawia się na nich uśmiech. (…). I Sekretarz KC proponuje wykonanie wspólnej fotografii na tle kombajnu. – A przyślijcie mi te zdjęcia, koniecznie – zwraca się do fotoreportera (…)”. Potem jeszcze w Wyczechach „spotkanie z aktywem Kombinatu Rolnego w Człuchowie”: (…) E. Gierek podziękował za dotychczasową pracę, która w przeszłości często toczyła się w warunkach wyraźnego niedoinwestowania gospodarstw. Słowa uznania i podziękowania skierował też pod adresem Bronisława Juźkowa, który od 23 lat kieruje gospodarstwami wchodzącymi w skład Kombinatu. Zaapelował do załogi, aby nie ustawała w wysiłkach na rzecz wykorzystania wszelkich rezerw dla zwiększenia produkcji rolnej”. (…) „na pożegnanie Dostojnemu Gościowi wręczono – jak każe polski obyczaj bochen chleba”.
W latach siedemdziesiątych w Wyczechach utworzono placówkę terenową Wojewódzkiej Stacji Doświadczalnej Oceny Odmian, gdzie prowadzone są doświadczenia nad nowymi odmianami roślin. Po roku 1990 Zakład Rolny PGR przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Lata transformacji ustrojowej spowodowały tak jak w całym kraju zmiany w życiu byłych pracowników PGR oraz w formach własności ziemi.
O bardzo ciekawej historii możemy przeczytać na łamach strony Człuchów Nasze Miasto-„Nasza Historia”, którą opisał Dominik Radecki.
PRÓBA PORWANIA SAMOLOTU W WYCZECHCACH
Późną nocą 1 listopada 1982 roku na lotnisku należącym do Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Wyczechach, doszło do sensacyjnego zdarzenia. Kilku mężczyzn usiłowało uprowadzić samolot AN – 2 służący do prac agrotechnicznych i uciec nim w za granicę. Tej nocy na dyżurce stróżował Jan P.
- O godzinie 22 zmieniłem na dyżurce przy samolocie Władysława M. i miałem ją pełnić do godziny 6 rano. Po przybyciu na lotnisko obejrzeliśmy samolot i M. poszedł do domu. O godzinie 3 nad ranem do środka barakowozu weszło bez pukania dwóch mężczyzn i powiedzieli „milicja dokumenty do kontroli”. Następnie jeden z nich uderzył mnie pięścią w twarz po czym ja poleciałem na znajdujący się w tym pomieszczeniu stół i przewróciłem się na podłogę. Po przewróceniu się dwaj mężczyźni związali mi ręce. Jeden z nich powiedział do mnie bądź cicho bo dostaniesz z nogi po zębach. Następnie zaczęli mnie wypytywać kiedy przychodzi zmiennik. Pytali również skąd są piloci i gdzie są klucze od samolotu. Odpowiedziałem im, ze piloci są chyba z Gdańska i to oni maja klucze. Po wypytaniu mnie jeden z nich powiedział zatkaj mu usta co też uczynili. W dalszej ich rozmowie usłyszałem, że jeden z nich pytał drugiego czy wystarczy sznurka na mojego zmiennika i czy ma nóź, na co drugi odpowiedział, że noża nie ma ale ma pistolet. Po związaniu leżałem twarzą do ziemi i nic nie widziałem , pyzatym sprawcy nie zapalili światła a świecili tylko moja lampką - zeznawał Jan P. podczas przesłuchania .
W śledztwie ustalono trzech sprawców usiłowania uprowadzenia samolotu. W momencie gdy stróż Jan P. leżał związany i pilnowany przez jednego napastników, drugi udał się do stojącego samoloty AN -2. Tam czekał na niego trzeci z porywaczy. Do godziny 6 rano oboje przecięli kłodki w magazynie polowym skąd, zabrali dwie beczki paliwa i dwa akumulatory. Następnie wybili szybę w drzwiach, podważyli wewnętrzny rygiel zamka i dostali się do wnętrza samolotu. Do sieci elektrycznej samolotu podłączyli akumulatory i zatankowali paliwo. O 6 rano pojawił się na lotnisku zmiennik Jana P. Władysław M. Sprawcy wiedzieli spodziewali się go. Krzyknęli do niego stój milicja po czym został uderzony pięścią w podbródek i upadł. Po obezwładnieniu Władysława M. przyprowadzono do baraku w którym leżał już związany Jan P.
- Po chwili jeden z nich przyszedł i powiedział no to odpalamy i następnie powiedział zwiąż ich tylko razem. Powiedział również, że jak mina szczecin to powiadomią Bydgoszcz żeby nas rozwiązali abyśmy nie pomarli z głodu. Po związaniu M. przykryli nas pokrowcem i kożuchem mówiąc abyśmy nie pomarzli. Kiedy zaczęli odpalać to kilkakrotnie słyszałem, że usiłowali ponawiać próbę odpalenia lecz nie doszło do skutku odpalenie samolotu – zeznawał Jan P.
Samolot próbowano uruchomić godzinie 6:30. Odgłosy silnika usłyszą znajdujący się w pobliskim magazynie należącym do PGR magazynier Jan S. Polecił on kierowcy Bogdanowi D. udać się na miejsce postoju samolotu.
- Rano usłyszeliśmy próbę odpalenia samolotu. Z uwagi na to, że było święto zmarłych to pilotów nie było, zastanawialiśmy się kto może dokonywać uruchomienia samolotu. Wówczas magazynier S. polecił mi abym wsiadła do samochodu i pojechał zobaczyć na lądowisko co się tam dzieje. Pomyślałem sobie, że warto by kogoś zabrać jednak nikt nie kwapił się do jazdy ponieważ wszyscy zajęci byli pobieraniem paszy. Do lądowiska miałem 400 m. Kiedy podjechałem do furtki usytuowanej naprzeciwko baraku wysiadłem z samochodu i poszedłem w kierunku barakowozu, zauważyłem stojącego przy śmigle samolotu mężczyznę. Dalej szedłem w stronę samolotu i ten człowiek zaczął się chować. Nie wiem dlaczego to zrobił, ale wydaje mi się, że zostanie w przyszłości przeze mnie rozpoznany. Następnie usłyszałem szelest w samolocie i domyśliłem się, że może znajdować się w nim jeszcze jedna osoba. Potem z barakowozu wyszedł jeszcze jeden mężczyzna. Udałem się do baraku szukać stróża. Gdy tam wszedłem zobaczyłem na podłodze leżących dwóch mężczyzn, których widziałem tylko nogi ponieważ przekryci byli pokrowcem i kożuchem. Pomyślałem że nie żyją. Po wyjęci z barakowozu ujrzałem trzech uciekających mężczyzn, krzyczałem do nich stać złodzieje, lecz oni uciekli- zeznawał Mieczysław D.
Podczas śledztwa prowadzonego prze Prokuraturę Garnizonowa w Koszalinie ustalono rysopisy sprawców. Byli to młodzi ludzie w wieku od 22 do 25 lat. Śledczy przeprowadzili badania kryminalistyczne w celu ustalenia mikroelementów na kawałkach sznurków, którymi związano stróżów. Przesłuchano wielu świadków, wytypowano kilku prawdopodobnych sprawców. Pomimo usilnych starań do dzisiaj nie udało się zatrzymać sprawców napadu na lotnisko.
W okresie PRL-u kiedy granice były szczelnie zamknięte, trudno było uzyskać paszport, obywatele na własną rękę podejmowali próby ucieczki z kraju. Największe ich nasilenie maiło miejsce zaraz po wojnie i po wprowadzeniu stany wojennego. Uciekano przede wszystkim przez zieloną granicę, różnego rodzaju środkami pływającymi przez Bałtyk, dopuszczano się także uprowadzenia samolotów.
Hmmm, skoro sprawców nie ustalono do dziś, choć minęło już sporo czasu, ustrój polityczny uległ już dawno przemianom, a nikt się nie przyznał… Może ktoś z mieszkańców Wyczech, chciał sobie polatać
PAŁAC W PŁOMIENIACH
W ciągu kilkunastu godzin przeszło stuletnia historia pałacu w Wyczechach runęła w zgliszczach. Pałac w którym mieszkał niegdyś feldmarszałek pruski z rodziną, w czasach socjalizmu odwiedzany między innymi przez Edwarda Gierka i premiera Piotra Jaroszewicza najprawdopodobniej zakończy swój żywot.
Pałac po pożarze został wyburzony. Ogień wybuchł w opuszczonym pałacu. Nie była podłączona instalacja elektryczna ani ogrzewanie.
- Wszystko wskazuje na to, że doszło do przypadkowego zaprószenia ognia - mówił Dariusz Śmiechowski, zastępca komendanta człuchowskiej straży pożarnej. - Nie można jednak wykluczyć, że przyczyną pożaru było podpalenie. Ten piękny zabytek spłonął w 2007 roku i niewiele po nim pozostało.
Jak widać, w tej niewielkiej miejscowości, równie niewiele się działo ale każda miejscowość posiada swoją mniej lub więcej tajemną historię. Co ciekawe, w jednym z dokumentów spotkałem się ze sformowaniem: „droga z Wyczechów”, choć większość mieszkańców naszego powiatu powiedziałaby zapewne: „droga z Wyczech…” Która forma jest poprawna? Może obie? Niestety nie jestem ani Miodkiem, ani Bralczykiem, więc nie będę wchodził głębiej w to zagadnienie. Ja posłużyłem się tą powszechnie używaną, jeżeli popełniłem błąd, to przepraszam. Tak jak wspomniałem na samym początku, o Wyczechach można byłoby napisać niemałą książeczkę, ale na to potrzeba czasu. Wybrałem moim zdaniem najciekawsze informacje dostępne w źródłach.
Źródła:
Kreis Schlochau - Geglenfelde – AGOFF.
T. Gasztold, W i M. Zybajło, Miasto I Gmina Czarne. Zarys Dziejów, Wyd. Zarząd Gminy Czarne, Towarzystwo Miłośników Ziemii Człuchowskiej, Czarne - Człuchów 2001.
T. Gasztoldt – Z dziejów ziemi człuchowskiej 1967.
A. Świetlicka, E. Wisławska – Słownik historyczny miast i wsi województwa słupskiego.
K. Mikulski - Osadnictwo wiejskie województwa pomorskiego od połowy XVI do końca XVII w.
P. Furtak – Wyczechy. Pałac przetrwał feldmarszałka i Gierka, ognia – nie. - Człuchów Nasze Miasto.
D. Radecki – Próba porwania samolotu w Wyczechcach w 1982 roku. Sprawców do dziś nie ustalono. - „Nasza Historia” – Człuchów Nasze Miasto.
G. Janowczyk – Człuchów wygrzebany z makulatury.
R. Forbes – “For Europe – The French Volounteers of the Waffen-SS”
V. Scherzer „SOUS LE SIGNE SS. Franzosische Freiwillige in der Waffen SS.”
T. Le Tisser - SS Charlemagne: The 33rd Waffen-Grenadier Division of the SS
K. Thoring - Die Mutter des Feldmarschalls von Mackensen. Berlin, K. Curtius, 1917.
A. Satro - BISKUPNICA - KRĘPSK 1945. TAM WALK NIE BYŁO... - CGE
A. Satro – Bińcze w Ogniu - CGE
A, Satro – Walki o Czarne 1945 – CGE
A, Satro - „MAŁY PRZEDSIONEK PIEKIEŁ” – KRWAWE OLSZANOWO 1945 - CGE
Wilkommen auf der Homepage des Kreises Schlochau
UCHWAŁA NR NR 0007.88.2015 RADY MIEJSKIEJ W CZARNEM z dnia 29 grudnia 2015 r. w sprawie przyjęcia ,,Programu Opieki nad Zabytkami Miasta i Gminy Czarne na lata 2015-2018"
August von Mackensen – Wikipedia
„Brygada Czaszek – Czarni Huzarzy” – Wikipedia
Wyczechy – Wikipedia
Wyczechy - Fotopolska.eu
Geglenfelde – Wikipedi.de
ŁOŻA (LOOSEN). PAŁAC, KTÓREGO JUŻ NIE MA.
WYCZECHY (GEGLENFELDE). POSIADŁOŚĆ MACKENSENÓW I NIE TYLKO.
Przedruk Post Człuchowska Grupa Eksploracyjna II
Długo już zabierałem się do napisania coś o Wyczechach. Trochę czasu to zajęło, ponieważ ta ciekawa miejscowość posiada równie ciekawą historię. Zdaję sobie sprawę, że w tej relacji nie zawarłem całej historii tej osady. Gdyby poświęcić jej więcej czasu, zapewne można by napisać całą monografię Wyczech. W niniejszej relacji przedstawię to co udało mi się znaleźć, zapewne kilka ciekawostek dotyczących tej uroczej wsi.
Tradycyjnie zaczynam od podstawowych informacji, które bez problemu można odnaleźć w Internecie, a które jak zwykle są okrojone.
Wyczechy (kaszb. Wëczéchë, niem. Geglenfelde) – wieś w Polsce położona w województwie pomorskim, w powiecie człuchowskim, w gminie Czarne przy drodze wojewódzkiej nr 201.
Prywatna wieś szlachecka położona była w drugiej połowie XVI wieku w województwie pomorskim. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa słupskiego.
Siedziba klubu sportowego Sokół Wyczechy (IV liga piłki nożnej w sezonie 2016/2017 i 2017/2018).
Standardowo, niezawile informacji. Szukajmy więc dalej.
WYCZECHY - wieś położona przy drodze z Człuchowa do Czarnego; gmina Czarne. Zapisy nazwy Geylenfelde (1360), Gegenfeldt (XVII w.); niem. Geglenfelde. Znajdowane tu zabytki prehistoryczne świadczą o tradycjach osadniczych okolicy. Na terenie Wyczech i w ich pobliżu, znajdują się stanowiska archeologiczne o chronologii wczesnośredniowiecznej i późnośredniowiecznej. Pozostałości dawnych osad słowiańskich. Dokument lokacyjny na 50 włók dla „Geylenfelde” pochodzi z 1360 roku. Nadano je czterem rycerzom, zobowiązując ich do służby wojennej. I stąd wywodzi się dawna nazwa Wyczechów – Geylenfelde, ponieważ jednym z rycerzy władającym tymi włościami był Claus von Geylenfeld, pozostali rycerze to Kayand i Woyczech von Polnitz, Nikolaus. I tu rozwiązuje się zagadka współczesnej nazwy Wyczech (Woyczech), a zarazem Polnicy. Otrzymali oni wieś od wielkiego mistrza zakonu Winricha von Kniprode. W latach 1411-1466 miejsce to pustoszyły różne wojny. Walki spowodowały spadek liczby ludności, wiele domostw opustoszało, a ziemia pozostała nieuprawiana.
W 1570 r. właścicielem 24 łanów był tu M. Walde, 8 łanów miał 250 J. Becker herbu Leliwa. We wsi znajdował się folwark a do początków XX w. także młyn (młyna nadal stoi przy drodze w kierunku na Łożę). W okresie I rozbioru panami byli Manteufflowie - Kiełpińscy, dziedzice w pobliskiej Łoży i Olszanowie ( o nich pisałem we wcześniejszej relacji poświęconej Łoży). W 1718 r. Peter Ewald von Manteuffel-Kielpiński odkupił majątek od swojej siostry Elżbiety Perpetua (Petronella), owdowiałej po mężu Broniewskim . Rodzina von Manteuffel-Kielpińskich sprzedała Wyczechy rodzinie Przytarskich w 1804 r. Od 1821 r. przeprowadzono regulację i wieś została wydzielona z majątku, co zostało cofnięte po 100 latach w 1928 r. We wsi znajdowała się poczta i przeważnie gospodarstwa rolne. Widoczny z daleka dwór zajmował prawie 80% powierzchni gruntów miejscowości. Większość mieszkańców była wyznania protestanckiego i chodziła do kościoła w Elsenau (obecnie Olszanowo). Katolicy uczęszczali na nabożeństwa do Hansfelde (Nadziejewo). Dla przykładu:W roku 1868 wynosiła 712,48 mróg, natomiast majątek ziemski liczył 2446,19 mórg. We wsi znajdowało się 47 budynków. Mieszkańców 170, w tym ewangelików 168 a katolików 2. W roku 1871 populacja wsi liczyła 110 mieszkańców, w tym 105 ewangelików i 5 katolików. W roku 1925 wieś liczyła 178 mieszkańców, w1933 roku 211 mieszkańców, a w 1939 roku już tylko 179 mieszkańców. Dawniej we wsi znajdował się kościół, który w okresie reformacji stał się protestancki i wkrótce uległ zniszczeniu. W 1869 r. podczas wykopalisk na starym cmentarzu katolickim odnaleziono kamienną chrzcielnicę ze starego kościoła. Po wprowadzeniu obowiązku szkolnego w Prusach dzieci Geglenfelda uczyły się w szkole w sąsiedniej wsi Loosen (Łoża). Większość gruntów piaszczysto-gliniastych była wykorzystywana jako grunty orne. Gleby te szczególnie nadawały się do uprawy sadzeniaków lub żyta i owsa. Sadzeniaki majątku z Wyczech znane były poza granicami kraju już w 1930 roku.
Zespół pałacowo-parkowy z XIX i XX w. w stylu eklektycznym, posiadający wpis do rejestru zabytków. Pałac o dużej bryle posiadał dwie kondygnacje i posadowiony jest na cokole oblicowanym kamieniem.
Park z zespołu dworsko-parkowego w Wyczechach został założony w I połowie XIX w. w angielskim stylu krajobrazowym. Do pałacu położonego w centrum parku prowadził szpaler buków i lip, a za pałacem założony został luźny kompleks leśny. W obrębie parku znajdował się także plac zabaw, sady oraz różne elementy małej architektury. Największych zmian w parku dokonano w okresie międzywojennym i powojennym, kiedy to nastąpiła parcelacja majątku. Później pałac służył za biura Zakładu Rolnego Wyczechy, a obecnie popadł w ruinę po pożarze (niewiele po nim pozostało), po którym nie został odremontowany. Park także jest zachowany w złym stanie, a wpisana do Rejestru Zabytków jest jego południowo-wschodnia część. Pałac został wykreślony z Rejestru Zabytków.
Pod wsią Wyczechy znajduje się dawny cmentarz ewangelicki z połowy XIX w. zlokalizowany przy drodze wiodącej z Wyczech do Raciniewa, położony w otoczeniu pól. Cmentarz jest zaniedbany, ale mimo zniszczenia większości nagrobków zachowało się ok. 70 mogił i starodrzew. Cmentarz nieczynny.
WYCZECHY W RĘKACH MACKENSENÓW
W II połowie XIX wieś przeszła w ręce Mackensenów. Jeden z nich, August, był marszałkiem polnym w czasie I wojny światowej. August von Mackensen (Anton Ludwig Friedrich August von Mackensen) (ur. 6 grudnia 1849 w Haus Leipnitz, zm. 8 listopada 1945 w Burghorn w Wstfalii) – feldmarszałek niemiecki, dowódca wojsk niemieckich i austro-węgierskich podczas ofensywy pod Gorlicami i Tarnowem w maju 1915, zdobywca Belgradu w 1915 i Bukaresztu w 1916 roku. Do końca życia zwolennik monarchii Hohenzollernów. Nie poparł Hitlera. W 1940 w liście do dowódcy Wehrmachtu Walthera von Brauchitsch potępił zbrodnie niemieckiej armii popełnione w trakcie kampanii wrześniowej w Polsce.
Nie będę rozpisywał się na temat marszałka Mackenesna, gdyż jest wiele dostępnych informacji na jego temat. Przedstawię kilka ciekawostek dotyczących samych Wyczech, a szczególnie wspomnień matki marszałka Marii. Junkrzy pruscy Mackensenowie kupują majątek w Wyczechach w 1887 roku co sprawia ogromną radość z powodu odnalezienia własnego miejsca. Ojciec Louis Mackensen zajął się sprawami ziemskimi, a matka Marie Louise Mackensen zachwyciła się majątkiem w Wyczechach. „Geglenfelde ma piękny duży ogród parkowy, jest sprytnie rozplanowany i ze wspaniałymi drzewami liściastymi i iglastymi . Pośrodku znajduje się okazała biała rezydencja i wesoła cisza”. Pałac posiadał duże, piękne i przestronne pokoje które były dla gospodyni źródłem radości, gdzie mogła mogła przyjmować wielu gości. Wieś była mała, składająca się z większości z lepianek rolników, którzy pracowali w majątku. Niestety we wsi nie było kościoła. Ten znajdował się w mieście, lub w pobliskiej, sąsiedniej wsi (Olszanowo), ale tam na stałe nie było pastora. Mimo to Mackensenowie zaprzyjaźnili się z rodziną pastora Diekmanna. Dzięki doskonałemu zarządcy majątku Königlowi posiadłość w Wyczachach szybko zyskała na znaczeniu.
Właściciel majątku w Wyczchach, Luis Mackensen zmarł trzy lata po zamieszkaniu w tej miejscowości, co ogarnęło z wielkim smutkiem całą rodzinę. Maria często odwiedzała niewielki cmentarzyk, na którym znajdował się jego grób. Zarządzanie majątkiem w Wyczechach spadło na 64 letnią Marię Mackensen. W Wyczechach zmarła także ukochana siostra Marii Auguste, którą pochowano pod „drzewami życia” (cyprysy (?)) oraz wśród krzewów białych róż. Pani majątku Geglenfelde , bardzo lubiła spacerować w to miejsce.
Za zasługi Augusta Mackensena cesarz Niemiec Wilhelm II nadał tej rodzinie przedrostek „von”. Od tej pory Mackensenowie stali się szlachtą.
W 1901 roku August von Mackensen zostaje dowódcą Brygady Czaszek „Brygada Czarnych Huzarów – pruska, pomorska kawaleria). Brygada ta często odbywała ćwiczenia na poligonie Hammerstein (Czarne), dzięki czemu, przyszły marszałek, często konno odwiedzał swoja posiadłość oraz mieszkającą tam matkę. Bardzo często do Wyczech przyjeżdżał konno ubrany w czarny, huzarski uniform. Matka była bardzo dumna ze swego syna, wspomina nawet, że nie mając matury dosłużył się tak wysokich stopni wojskowych (heh, jakbym to gdzieś już słyszał… - „nie matura lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera .”
Za zarządów matki marszałka, Wyczechy zaczęły się rozwijać. Mawiano nawet, że „znów zaczęło świecić słońce nad Geglenfelde a nad innymi miejscami pada deszcz”.
Gdy wybuchła I wojna światowa a August von Mackensen odnosił zwycięstwa, za każdym razem w okolicznych wsiach, a także w Człuchowie, Czarnem, Rzeczenicy, Debrznie, Lędyczku czy Białym Borze bito w dzwony, tak aby z radością uczcić jego tryumfy. Na cześć dowódcy okoliczna młodzież, a także młodzież na Pomorzu śpiewała pieśń „Mit Mackensen, mit Mackensen,
Da läßt sich wohl was machen.” (Z Mackensenem, z Mackensenem coś można zrobić). Sam cesarz wysłał list pochwalny do Wyczech, do matki marszałka, pisząc o zasługach syna. Przy wielu zgromadzonych list czytano na głos w geglenfrldzkim pałacu. Jak wspomina sama matka marszałka: „W Geglenfelde, jak zawsze w domu, był zwyczaj, tuż za stołem w holu obok jadalni wypiliśmy filiżankę kawy, a listy (od syna) były czytane na głos”. Czytano także wszelkie doniesienia i komunikaty dotyczące zwycięstw marszałka. Mimo toczonej wojny Mackensen nadal odwiedzał matkę, pewnego razu przyjechał nawet limuzyną. Gdy zmarła matka marszałka uroczystość była skromna, jednakże na pogrzeb do Wyczech przybyli mieszkańcy okolicznych miejscowości, aby oddać hołd matce wielkiego dowódcy.
Ostatnią właścicielką majątku w Wyczechach była Elisabeth Bohnstedt-Mackensen. Mieszkała tam do 1945 roku.
Ciekawostka: Syn marszałka Mackensena był Eberhard von Mackensen (ur. 24 września 1889 w Bydgoszczy, zm. 19 maja 1969 w Altmühlendorf, Niemcy) – niemiecki dowódca wojskowy z czasów II wojny światowej w stopniu generała pułkownika. Po wojnie sądzony w Rzymie przez Międzynarodowy Trybunał do Spraw Zbrodni wojennych i skazany 30 listopada w 1947 roku na karę śmierci, którą później zamieniono na 21 lat więzienia. Zwolniony 2 października 1952 roku.
O samych Mackansenach można spokojnie napisać osobną relację. Ale przecież w tej skupiamy się na Wyczechach.
II WOJNA ŚWIATOWA
Podczas II wojny światowej w Wyczechach panował względny spokój, ale do czasu… Do czasu, kiedy nastały ostatnie dni lutego 1945 roku, a do pow. człuchowskiego wtargnęły wojska sowieckie.
Ziemia człuchowska w pierwszych miesiącach 1945 roku stała się teatrem działań 2 Frontu Białoruskiego pod dow. marszałka Konstantina Rokosowskiego podczas tzw. "Operacji Pomorskiej". Pierwsze oddziały radzieckie wkroczyły na teren powiatu człuchowskiego jeszcze przed 30 stycznia 1945 roku. Były to jednostki zmotoryzowane, które zajęły południowo-wschodnią część powiatu. W kilka dni później silne oddziały niemieckie odparły wojska radzieckie na południe zadając im duże straty w sprzęcie. Ale było to zaledwie preludium do przyszłej bitwy, która miała rozegrać się o Ziemię człuchowską.
Prawdziwa bitwa o region człuchowski rozgorzała 24 lutego 1945 roku rozpoczęta bardzo silną nawałą artyleryjską z okolic Starego Gronowa. Ziemia człuchowska znalazła się w pasie działania 19 Armii gen. Kozłowa wspartej słynnym jak na nasz region III Gwardyjskim Korpusem Pancernym gen. Panfiłowa. Na przeciw 19 Armii stanął XVIII Korpus Górski (XVIII Gebrigs Korps) pod dowództwem gen. Fridricha Hochabauma. W skład XVIII KG w tym czasie wchodziły 32 Dywizja Grenadierów Pomorskich (walcząca w pasie Rychnowy –Człuchów –Dębnica –Jaromierz -Biskupnica), 15 łotewska Dywizja Grenadierów SS „Lettland” (walcząca w pasie Bińcze-Domisław-Lędyczek), 33 francuska Dywizja Grenadierów „Charlemange”(walcząca w pasie Bińcze –Olszanowo -Biernatka -Czarne jako odwód korpusu).
Wydawać by się mogło, że podczas działań frontowych w Wyczechach nic istotnego się nie działo, ale niekoniecznie.
Od zmroku (25 lutego 1945) Barenhutte (Biernatka) jest całkowicie otoczona. 5 Kompania Karola Wielkiego (33 francuska dywizja SS) przyjęła obronę jeża, Rosjanie atakują nieustannie. Po 22.00 ostatni atak zostaje odparty, a okrążenie zaczęło dalej się zacieśniać, wtedy Sturmbannführer z Vaugelas (szef sztabu dywizji Karola Wielkiego) i Sturmbannführer Raybaud postanawiają dokonać przełomu i przebić się do Hammersteina (Czarnego).
Jean Pierre Labuze: Labuze był dowódcą 10. kompanii Waffen-Grenadier-Regiment der SS 57 (pułk z 33 francuskiej dywizji SS). 26 lutego 1945 r. podczas misji łącznikowej między Biernatką a Czarnem, w trakcie nakłaniania kilku Rosjan do poddania gospodarstwa w Wyczechach, został zabity przez serię ognia z karabinu maszynowego. Labuze powadził patrol wraz z żołnierzami z z 10. kompanii PAK (przeciwpancernej) z Waffen-Gren. Regt der SS 57 do wsi Wyczechy po drodze na zachód z Biernatki do Czarnego. Wioska nie była pusta, jak się początkowo wydawało. Nagle pojawił się weteran LVF (Legion des Volontaires français contre le bolchévisme-Legion Ochotników Francuskich przeciw bolszewizmowi) i przekazał patrolowi Rosjanina, którego właśnie wziął do niewoli we wsi. Podczas przesłuchania jeniec zeznał, że kilku jego towarzyszy przebywało w odosobnionym gospodarstwie rolnym niedaleko wsi. Prowadzona przez jeńca niewielka grupa Francuzów udała się do gospodarstwa. Osłaniany przez jego ludzi, Ostuf. Labuze z zaciekawieniem usadowił się przed domem i krzyknął do tych w środku, żeby się poddali. Odpowiedzią była celna seria z pistoletu maszynowego, która go zabiła. Rozpoczęła się strzelanina. Rosyjski jeniec wojenny został ciężko ranny. Kilku Francuzów również odniosło rany. Wycofali się pospiesznie. Pod dowództwem podoficera patrol wrócił do Biernatki i zameldował o zdobyciu Wyczech przez Rosjan. Do tej pory Sturmbannführer Raybaud był w trakcie przygotowań do wyrwania się z okrążenia w Biernatce i wycofania do Czarnego.
Działał na polecenie otrzymane od Brigadeführera Krukenberga. Plan ucieczki był prosty. Siły francuskie miały obrać najszybszą i najbardziej bezpośrednią drogę do Czarnego przez Wyczechy. Kompania 7/58 Hscha. Grupa Waltera utworzyła tylną straż. Walter rozkazał tylnej straży z 5 kompanii, aby starała się zatrzymać Rosjan jak najdłużej (po pozostawieniu wszystkich zapasów amunicji, ciężki sprzęt i ich dwie ostatnie haubice 150 zostają zniszczone). Aby dotrzeć do Hammerstein (Czarne), trzeba przejść przez wioskę Geglenfelde (Wyczechy), która jest w rękach Rosjan. Godzina H (godzina ataku) była ustalona na północ. Ponieważ nie było dostępnego transportu mechanicznego, wszystkie zapasy amunicji zostały zniszczone , za to każdy uzbroił się w panzerfaust. Poprzez hałaśliwe, dosłownie głośne uderzenie Francuzów, Rosjanie zostali zdezorientowani, zapewne uważali, że francuskie jednostki SS są znacznie silniejsze i lepiej wyposażone niż w rzeczywistości! Oberführer Puaud przejmuje dowodzenie. Jedynym rozwiązaniem jest wyrwanie się w ciemności, zanim zapora wojsk radzieckich w Wyczechach stanie się zbyt gruba. Francuskie SS atakowało celowo w piekielnym hałasie, dlatego natychmiast zostali zauważeni przez Rosjan. Francuskim ss-manom sprzyjała lekkomyślność Rosjan. Hałas był taki, że Sowieci byli przekonani, iż mają do czynienia z o wiele silniejszą i liczniejszą jednostką. Deptanie, odgłosy uderzania w puszki i miski, przekleństwa, pojedyncze strzały tworzą niezły harmider, (na Czarne przebijało się mniej więcej 3000 żołnierzy). Być może Sowieci byli wyczerpani i chwilowo stracili wigor. W rzeczywistości, gdyby otworzyli ogień na ściśniętą i niezbyt zorganizowaną kolumnę, byłaby to rzeź. Pod Wyczechami doszło do potyczki. Pluton rozpoznawczy Waffen-Gren. Regt der SS 57, dowodzony przez samego Oberführera Puauda natychmiast wkroczył do akcji i zneutralizował blokujących drogę Rosjan. Odpowiedź strony francuskiej była tak szybka, że postępy kolumny nie zostały zahamowane. Sowieci z Geglenfelde (Wyczechy) wycofali się na obie stronach, pozostawiając przejście wolne. Bez dalszych incydentów francuscy esesmani przybyli do Czarnego 26-go lutego około godziny 3:00.
Dalej walki o Czarne prowadził radziecki 577 pułk piechoty. Dowódca jego postanowił uderzyć na miasto z różnych kierunków. Wobec zaciętej obrony, jeden z batalionów obszedł miasto od zachodu i odciął garnizonowi niemieckiemu wszystkie drogi odwrotu. Na zachód i północny zachód. W działaniach wyróżniła się 4 kompania z tego batalionu, dowodzona przez por. Iljasowa, wsparta baterią dział pancernych. Por. Iljasow podzielił swoją kompanię na dwie grupy: jedna, dowodzona przez chor. Antropowa, wsiadła na działa pancerne jako desant i szybkim marszem opanowała drogę prowadzącą do Rzeczenicy (dzisiejsza droga wojewódzka nr 202), druga zaś, dowodzona przez chor. Obozowa, wraz z przydzielonymi działami pancernymi szła w kierunku Wyczech odcinając przeciwnikowi drogi w kierunku północno-zachodnim. Obie grupy stoczyły szereg potyczek z tylnym ubezpieczeniem wroga. Główne siły pułku, wspierane ogniem artylerii i moździerzy, natarły na miasto z południa. Po dwóch godzinach walk na przedmieściu i w centrum, atakowany z różnych kierunków garnizon niemiecki został w zaciętych walkach miejskich ostatecznie rozbity. Pierwsi wkroczyli do miasta żołnierze 4 kompanii por. Iljasowa. Za tą kompanią zjawiły się siły główne 577 pułku piechoty.
Ciekawostka: W walkach o Wyczechy poległ radziecki Beletsky Sergey Petrovich , którego pochowano w parku przy pałacu. Ciało ekshumowano i pochowano na cmentarzu żołnierzy Armii Czerwonej w Szczecinku, jak większość żołnierzy sowieckich, która straciła życie w walkach w rejonie Czarnego, oczywiście, tych, których ciała udało się odnaleźć.
W latach ostatniej wojny pracowało tu 24 Polaków wywiezionych na roboty przymusowe. Od października 1939 roku w Wyczechach rozpoczęło pracę w majątku ziemskim 100 – osobowe Komando Pracy z obozu jenieckiego Stalag II B Hammerstein. Początkowo złożone z polskich jeńców wojennych, później także innych narodowości.
Odzyskali wolność w lutym 1945 roku. Po przejściu frontu w Wyczechach utworzono Komendanturę Wojenną, która zajmowała się majątkami ziemskimi w okolicach Czarnego. Komendantem był kapitan Czech (narodowość, a nie nazwisko), życzliwy dla pierwszych polskich osadników.
CZASY POWOJENNE
Do roku 1945 wieś nosiła nazwę Geglenfelde, po wojnie nazwa przejściowa Adamów. Od roku 1946 Wyczechy. Do roku 1954 w gminie Łoża (z siedzibą w Biskupnicy). Od 1954 roku Wyczechy były siedzibą Gromadzkiej Rady Narodowej, która obejmowała wsie: Wyczechy, Nadziejewo, Raciniewo, Łoża, Zalesie. Od roku 1972 wieś w gminie Czarne. Po przejęciu od wojskowej administracji Armii Czerwonej gruntów po byłych majątkach ziemskich Wyczechy były siedzibą administracji państwowej zarządzającej państwowymi gruntami w rejonie Czarnego. W roku 1971 w wsi Wyczechy własność PGR wynosiła 641 ha, a rolników indywidualnych 17 ha. Po kolejnych reorganizacjach Wyczechy były siedzibą Zakładu Rolnego Człuchowskiego Kombinatu Rolnego. Zakład był ośrodkiem eksperymentalnym jak cały Człuchowski Kombinat Rolny w polityce rolnej ówczesnych władz państwowych. Skierowano tu znaczne środki finansowe na produkcję rolną, jak też na cele socjalne. Pobudowano nowe osiedle mieszkaniowe dla pracowników PGR. Działała stołówka pracownicza. Na szeroką skalę prowadzona była działalność kulturalno – oświatowa. Zakład rolny posiadał autokar, który służył pracownikom i ich rodzinom do przewozu na imprezy sportowe, kulturalne wycieczki po kraju i za granicę. W latach siedemdziesiątych w Wyczechach pobudowano Szkołę Podstawową z halą sportową. Do szkoły dowożone były dzieci z osiedli PGR i ze wsi transportem Zakładu Rolnego (autokarem, bądź przystosowaną naczepą, tzw. „bonanzą”).
„(…) W zakładzie rolnym Wyczechy w 1976 roku zakupiono od okolicznych rolników 170 sztuk jałówek, którymi zasiedlono nieprzystosowaną do celów hodowlanych stodołę. Skutkiem przetrzymywania zwierząt przy ujemnych temperaturach, w błocie, bez oświetlenia oraz przy braku wody i dostatecznej karmy wystąpiły masowe padnięcia bydła. Ze stada 170 sztuk pozostało tylko 95, reszta padła bądź z konieczności odstawiono je do rzeźni. Około 12 sztuk padniętego bydła przez okres kilku tygodni leżała obok stodoły. Pozostałe jałówki są wycieńczone i zagrożone padnięciem. Według miarodajnego oświadczenia lekarza weterynarii bezpośrednią przyczyną padnięć było niedokarmienie i wycieńczenie. Kontrola operacyjna dyrektora Człuchowskiego Kombinatu Rolnego w Człuchowie (IPN Gd 0026/130 t.2). - Akta przeglądał dziennikarz - Dominik Radecki.
Z całą pewnością potwierdzić mogę, że do Wyczech przyjeżdżał Edward Gierek, niestety nie mogę potwierdzić tego, czy lądował tam helikopterem.
Zakład Rolny PGR w Wyczechach był często wizytowany przez najwyższych dostojników państwowych: ówczesnego I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka, premierów: Piotra Jaroszewicza i Józefa Pińkowskiego, marszałka Sejmu Stanisława Gucwę, ministrów, delegacje zagraniczne.
„Głos Pomorza” z 19 sierpnia 1977. – „I sekretarz KC PZPR, tow. Edward Gierek wśród żniwiarzy woj. Słupskiego.”
Kawalkada limuzyn z partyjnymi dygnitarzami rusza w drogę. Zatrzymuje się na polach fermy Uniechówek – we Wronkowie, na obrzeżach pola ziemniaków koło Wyczech. „Po drugiej stronie drogi pracują kombajny, traktory zbierają słomę, w przyczepach stoi zboże. Kombajniści i mechanicy otaczają kołem I Sekretarza. Toczy się żywa rozmowa. Bolesław Drozd informuje, że pracuje tu już 28 lat. Załoga jest ustabilizowana. Później dyskusja o maszynach, sprzęcie. Robotnicy twierdza: mamy dobre maszyny. Tow. Pińkowski uzupełnia: będą lepsze. Giganty. I dalej toczy się rozmowa: Praca ciężka, bo spiętrzenie robót, ale wszystko toczy się dobrze, bez zakłóceń i większych awarii. Twarze zmęczone, ale przy rozmowie z I sekretarzem pojawia się na nich uśmiech. (…). I Sekretarz KC proponuje wykonanie wspólnej fotografii na tle kombajnu. – A przyślijcie mi te zdjęcia, koniecznie – zwraca się do fotoreportera (…)”. Potem jeszcze w Wyczechach „spotkanie z aktywem Kombinatu Rolnego w Człuchowie”: (…) E. Gierek podziękował za dotychczasową pracę, która w przeszłości często toczyła się w warunkach wyraźnego niedoinwestowania gospodarstw. Słowa uznania i podziękowania skierował też pod adresem Bronisława Juźkowa, który od 23 lat kieruje gospodarstwami wchodzącymi w skład Kombinatu. Zaapelował do załogi, aby nie ustawała w wysiłkach na rzecz wykorzystania wszelkich rezerw dla zwiększenia produkcji rolnej”. (…) „na pożegnanie Dostojnemu Gościowi wręczono – jak każe polski obyczaj bochen chleba”.
W latach siedemdziesiątych w Wyczechach utworzono placówkę terenową Wojewódzkiej Stacji Doświadczalnej Oceny Odmian, gdzie prowadzone są doświadczenia nad nowymi odmianami roślin. Po roku 1990 Zakład Rolny PGR przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Lata transformacji ustrojowej spowodowały tak jak w całym kraju zmiany w życiu byłych pracowników PGR oraz w formach własności ziemi.
O bardzo ciekawej historii możemy przeczytać na łamach strony Człuchów Nasze Miasto-„Nasza Historia”, którą opisał Dominik Radecki.
PRÓBA PORWANIA SAMOLOTU W WYCZECHCACH
Późną nocą 1 listopada 1982 roku na lotnisku należącym do Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Wyczechach, doszło do sensacyjnego zdarzenia. Kilku mężczyzn usiłowało uprowadzić samolot AN – 2 służący do prac agrotechnicznych i uciec nim w za granicę. Tej nocy na dyżurce stróżował Jan P.
- O godzinie 22 zmieniłem na dyżurce przy samolocie Władysława M. i miałem ją pełnić do godziny 6 rano. Po przybyciu na lotnisko obejrzeliśmy samolot i M. poszedł do domu. O godzinie 3 nad ranem do środka barakowozu weszło bez pukania dwóch mężczyzn i powiedzieli „milicja dokumenty do kontroli”. Następnie jeden z nich uderzył mnie pięścią w twarz po czym ja poleciałem na znajdujący się w tym pomieszczeniu stół i przewróciłem się na podłogę. Po przewróceniu się dwaj mężczyźni związali mi ręce. Jeden z nich powiedział do mnie bądź cicho bo dostaniesz z nogi po zębach. Następnie zaczęli mnie wypytywać kiedy przychodzi zmiennik. Pytali również skąd są piloci i gdzie są klucze od samolotu. Odpowiedziałem im, ze piloci są chyba z Gdańska i to oni maja klucze. Po wypytaniu mnie jeden z nich powiedział zatkaj mu usta co też uczynili. W dalszej ich rozmowie usłyszałem, że jeden z nich pytał drugiego czy wystarczy sznurka na mojego zmiennika i czy ma nóź, na co drugi odpowiedział, że noża nie ma ale ma pistolet. Po związaniu leżałem twarzą do ziemi i nic nie widziałem , pyzatym sprawcy nie zapalili światła a świecili tylko moja lampką - zeznawał Jan P. podczas przesłuchania .
W śledztwie ustalono trzech sprawców usiłowania uprowadzenia samolotu. W momencie gdy stróż Jan P. leżał związany i pilnowany przez jednego napastników, drugi udał się do stojącego samoloty AN -2. Tam czekał na niego trzeci z porywaczy. Do godziny 6 rano oboje przecięli kłodki w magazynie polowym skąd, zabrali dwie beczki paliwa i dwa akumulatory. Następnie wybili szybę w drzwiach, podważyli wewnętrzny rygiel zamka i dostali się do wnętrza samolotu. Do sieci elektrycznej samolotu podłączyli akumulatory i zatankowali paliwo. O 6 rano pojawił się na lotnisku zmiennik Jana P. Władysław M. Sprawcy wiedzieli spodziewali się go. Krzyknęli do niego stój milicja po czym został uderzony pięścią w podbródek i upadł. Po obezwładnieniu Włady